8.10.2007 www.michalowice.pl

Piosenka hiszpańska i nie tylko

Piosenka hiszpańska i nie tylko
Roman Lawrence z małżonką wśród publiczności

Mistrzowskim występem Joanna Cartes i Waldemar Malicki zakończyli cykl imprez zatytułowany „W ogrodzie u Pani Marii”. Wcześniej w ogrodzie biblioteki im. Marii Dąbrowskiej w Komorowie wystąpił Roman Ziemlański. Koncerty zorganizowali pracownicy biblioteki i Urzędu Gminy Michałowice.

Koncert Joanny Cartes i Waldemara Malickiego odbył się 5 października 2007 roku i z powodu niskiej temperatury na zewnątrz wyjątkowo zorganizowany został w Oberży u Michała w Komorowie. 
Przez całe lato mieszkańcy Komorowa mieli okazję oglądać i słuchać koncertów organizowanych przez Wandę Kłosińską, dyrektor biblioteki. W maju na przykład wystąpiła Grażyna Matkowska, zaprezentowała piosenki z repertuaru Edith Piaf, we wrześniu Roman Ziemlański śpiewał utwory Bułata Okudżawy.
Na zakończenie organizatorzy przygotowali coś wyjątkowego... występ Joanny Cartes, solistki Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie i Waldemara Malickiego, jednego z najbardziej wszechstronnych pianistów polskich - solisty, kameralisty i improwizatora. 
Koncert, na który złożyły się utwory głównie hiszpańskie, ale też francuskie, zachwycił komorowską publiczność. Wszyscy zgodnie uznali, że to prawdziwa uczta dla ucha. Zebranych przywitał Jacej Knadel, który wprowadził z klimat wykonywanych utworów i zapowiedział, że artyści zaprezentują: Habanerę i Seguidilla z I aktu opery „Carmen” Georgesa Bizeta, Solamente una Vez, Agustina Lara, Le Violettera, Jose Padilla Aquellos Ojos Verdes, Nilo Menendez, a także Carmen d’Espana Manuela López Quiroga, a także Ach, jedź do Varasdin z operetki „Hrabina Mariza” Emmericha Kalmanna.

Joanna Cartes i Waldemar Malicki to artyści najwyższej klasy, z wielkim talentem i profesjonalizmem, a też ogromną swobodą zaprezentowali się komorowskiej publiczności, która ich występ przyjęła z ogromnym entuzjazmem. 

Joanna Cartes z wyróżnieniem ukończyła Akademię Muzyczną we Wrocławiu. Występuje w Polsce i poza granicami, jej występy spotykają się z aplauzem publiczności i wysokimi ocenami krytyków. Szczególnie cenione są jej interpretacje wielkich ról sopranowych i mezzosopranowych, takich jak: Lady Makbet, Salome, Tosca, Halka, Fedora i Carmen, wszystkie kreowała na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie. Krytycy piszą, że każde jej pojawienie się na scenie elektryzuje publiczność. Joanna Cartes współpracowała również z Krzysztofem Pendereckim, biorąc udział w wykonaniach jego „Dies irae”, „Polskiego Requiem”, „Te Deum” i „Diabły z Loudun”. Muzyka hiszpańska zajmuje w jej repertuarze miejsce szczególne. 
Waldemar Malicki ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Gdańsku. Uprawia kameralistykę z najlepszymi polskimi skrzypkami i śpiewakami. Nagrał 31 płyt, jego płyty z nagraniami Wieniawskiego i Bacha otrzymały dwukrotnie nagrodę polskiego przemysłu fonograficznego „Fryderyk”. Artysta prowadzi kursy i seminaria muzyczne w Skandynawii, obu Amerykach i Japonii. Jest też autorem i wykonawcą audycji realizowanych dla TVP, w których analizuje zjawiska zachodzące w muzyce posługując się często improwizacją, jako środkiem wyrazu. Waldemar Malicki jest prezesem założycielem Towarzystwa im. I. J. Paderewskiego, od 2000 roku jest dyrektorem artystycznym Festiwalu Żartu Muzycznego „Fun and Classic” w Nowym Sączu. 

Komorowski koncert był świetną okazją do posłuchania muzyki poważnej w najlepszym wykonaniu, i to, bez konieczności wyjazdu do Warszawy, do Teatru Wielkiego... Wielkie podziękowania dla organizatorów i Romana Lawrenca, wójta gminy Michałowice, który sfinansował koncert. Do zobaczenia w kolejnym sezonie, w ogrodzie u Pani Marii.

 

Opublikowane przez: Beata Izdebska-Zybała

Joanna Cartes
Waldemar Malicki
Tańczono nawet walczyka...

Bułat Okudżawa w wykonaniu Romana Ziemlańskiego

Roman Ziemlański podczas recitalu Kolekcjoner wspomnień

7 września, w ogrodzie biblioteki imienia Marii Dąbrowskiej w Komorowie, odbyła się kolejna impreza z cyklu W ogrodzie u Pani Marii. Tym razem wystąpił Roman Ziemlański, śpiewał ballady Bułata Okudżawy, z recitalu Kolekcjoner wspomnień.

Publiczność przybyłą na recital Romana Ziemlańskiego, w imieniu organizatorów – Wandy Kłosińskiej, dyrektor komorowskiej biblioteki, przywitała Agnieszka Buczyńska, pracownik referatu kultury Urzędu Gminy. 
Recital zatytułowany Kolekcjoner wspomnień składał się z ballad Bułata Okudżawy, a także utworów Romana Ziemlańskiego, które napisał w hołdzie Bułatowi.

Pomysł na stworzenie recitalu „Kolekcjoner wspomnień” miał swój początek w latach 70., gdy Roman Ziemlański współpracował ze Sławą Przybylską i Wojciechem Siemionem w spektaklu „Związek przyjacielski”. Wtedy też poznał osobiście Bułata Okudżawę. Od początku pozostał pod wielkim wpływem rosyjskiego poety i pieśniarza i pomyślał, że jego poezja i muzyka są tak przejmujące, że muszą trwać wiecznie. Po latach wrócił do zarzuconego pomysłu i stworzył recital poświęcony temu wielkiemu artyście. Pisze w programie, że Kolekcjoner wspomnień to miejsce, w którym ludzie są dla siebie dobrzy i mili, gdzie nie ma wojen i nienawiści, miejsce wiecznego pokoju. I takie też śpiewał ballady, pełne miłości, nadziei, jak choćby: Papierowy żołnierz, Pierwsza miłość z wiatrem gna, Ballada o Mozarcie czy słynny hit: Katarynka. Zaśpiewał też balladę Planeta serce, którą Bułat Okudżawa dedykował Agnieszce Osieckiej. Chętnie bisował, wykonał balladę Balonik a także utwory, które sam stworzył, jak choćby utwór Jak kamień, który znajduje się w repertuarze Edyty Geppert.
Roman Ziemlański jest wirtuozem gitary, balladzistą, kompozytorem i aranżerem. Koncertuje w kraju i zagranicą (USA, Włochy, Szwecja, Rosja, Wielka Brytania). Jest cenionym kompozytorem i aranżerem, twórcą muzyki słynnych spektakli: Msza wędrującego według Edwarda Stachury, Misterium o Bogu Ukrytym według Karola Wojtyły oraz muzyki teatralnej.

Po koncercie można było kupić płytę z nagraniami ballad Bułata Okudżawy w wykonaniu Romana Ziemlańskiego. Organizatorki – panie bibliotekarki, oprócz występu, zadbały również o drobny poczęstunek. Można było zjeść ciastko i napić się gorącej herbaty, i było to miłe, bo wrześniowe wieczory bywają już chłodne.

Beata Izdebska-Zybała
 www.michalowice.pl 2007

Publiczność podczas występu Romana Ziemlańskiego
Roman Lawrence z małżonką wśród publiczności
Można było kupić płytę Romana Ziemlańskiego

Życie Podwarszawskie - Życie Pruszkowa 5(209)/2007

W ogrodzie Marii Dąbrowskiej

22 czerwca odbyła się kolejna impreza kulturalna, tym razem wystawiono jednoaktową sztukę Lucyny Legut p.t. "Nie trzeba krzykiem zagłuszać ciszy nocy" w wykonaniu Elżbiety Geartner i Danuty Nagórnej. Sztukę reżyserował, znany w Pruszkowie, Gerard Położyński.

   Spektakl wzruszał zebranych, ponieważ dotyczył ludzi starszych w obliczu ich samotności, co często ma miejsce. Rzecz dzieje się w dniu urodzin Nory, która oczekuje tłumu młodych gości, a pojawiają się tylko dawna przyjaciółka i rywalka z teatru. Świetnie zagrały swoje role wymienione wyżej panie. W rozmowie, którą toczą między sobą, trochę melancholijną, zwycięża humor, dynamizm a przede wszystkim miłość do życia i ludzi.
   Ciekawa inicjatywa okresowych spotkań kulturalnych w ogrodzie dawnego domu pisarki, Marii Dąbrowskiej, spotyka się z uznaniem mieszkańców Komorowa, którzy nie muszą się wybierać do teatrów pobliskiej stolicy.
   Teatr mają u siebie. Liczba przybyłych świadczyła o trafności pomysłu.
   Spektakl powstał z inicjatywy dyrektor Biblioteki Gminnej w Komorowie, pani Wandy Kłosińskiej oraz pani Ewy Szmagiel z Agencji Artystycznej - ART-ES przy wsparciu władz Gminy Michałowic.
   Obecność na przedstawieniu Wójta, Romana Lawrence pozwala przypuszczać, że ta forma krzewienia kultury w Komorowie będzie miała trwałą przyszłość i znajdzie swoje miejsce w następnych latach podczas "Dni Marii Dąbrowskiej". Okazuje się, że na zapleczu Warszawy i pobliskiego Pruszkowa, można zrobić coś dobrego dla mieszkańców Komorowa. Gronu inicjatorów przedsięwzięcia składamy słowa uznania.
   Następne impreza z tego cyklu odbędzie się we wrześniu.

Bohdan Kaczyński

Biuletyn Informacyjny Gminy Michałowice Nr 3/2007

Edith Piaf w ogrodzie u Pani Marii w Komorowie

11 maja, w piątek, w ogrodzie biblioteki im. Marii Dąbrowskiej, wystąpiła Grażyna Matkowska. Śpiewała piosenki z repertuaru Edith Piaf, na pianinie akompaniował jej Leopold Tylman.

   Jacek Knadel, który przywitał zebraną publiczność, powiedział, że pomysł, aby organizować spotkania, zrodził się podczas obchodów 60-lecia biblioteki. Wtedy to, wspólnie z Wandą Kłosińską, dyrektorem, postanowili, że będą zapraszać mieszkańców na ciekawe wydarzenia artystyczne. (60-lecie biblioteki im. Marii Dąbrowskiej było w 2006 r.)
   Wieczór zatytułowany "Piosenka francuska" był pierwszym spotkaniem w cyklu imprez zatytułowanych "W ogrodzie u Pani Marii".
   Grażyna Matkowska swój występ wzbogaciła opowieścią o Edith Piaf. Rozpoczęła od zaśpiewania piosenki z wczesnego repertuaru Edith, zatytułowanej "Biedny Janek, który nie umiał kochać". A następnie zaśpiewała piosenkę z roku 1939 zatytułowaną "Akordeonista".
   Swoim występem świetnie potrafiła wprowadzić zebraną w ogrodzie biblioteki publiczność w atmosferę Paryża. Śpiewała jeszcze wiele innych przebojów Edith Piaf jak choćby "Milord", "Jesteś moją karuzelą".
   Powiedziała też, że rok 2007 został uznany rokiem Edith Piaf, a na ekranach polskich kin pokazywany jest film biograficzny o Edith Piaf zatytułowany "Nieżałuję niczego".
   Był to wyjątkowy wieczór, dodatkowo rodzice Grażyny Matkowskiej, którzy mieszkają w Komorowie, przygotowali dla publiczności słodki poczęstunek.
W ramach cyklu "W ogrodzie u Pani Marii", w czerwcu została zaprezentowana jednoaktówka "Nie trzeba krzykiem zagłuszać nocy" z udziałem Elżbiety Geartner i Danuty Nagórnej. We wrześniu i październiku planowane są kolejne imprezy.

BiZ

(Biuletyn Informacyjny)

Życie Podwarszawskie - Życie Pruszkowa 4(208)/2007

Koncert w ogrodzie Pani Marii

W maju b.r. rozpoczął się cykl imprez w Bibliotece w Komorowie. Na pierwszy ogień poszła piosenka francuska w wykonaniu Grażyny Matkowskiej (śpiew) z akompaniamentem Leopolda Tylmana. Urokowi spotkania, oprócz znakomitej interpretacji piosenek Edith Piaf, w wykonaniu pani Grażyny, dodała sceneria miejsca - ogród domu znakomitej pisarki - Marii Dąbrowskiej, mimo chłodnej ale bezdeszczowej pogody.
Dom w którym mieszkała przez okres ostatniego dziesięciolecia życia - znakomita pisarka (zmarła w 1966 roku) - został starannie wyremontowany i zgodnie z jej życzeniem przeznaczony na cele społeczne. Jest tam Biblioteka i kącik pamięci po autorce "Nocy i dni".
Obiektem tym pieczołowicie opiekuje się wg dyrektor Biblioteki pani Wandy Kłosińskiej, Urząd Gminy Michałowice, który wspólnie z Ministerstwem Kultury partycypował w jego renowacji.
A było dużo do zrobienia, bo uprzednio bolączką sąsiednich domów, jak i samej Biblioteki oraz pobliskiej dzielnicy Pruszkowa - Ostoi, było zalewanie piwnic wodami podskórnymi, niekiedy, nawet do wysokości pół metra.
Wróćmy do imprezy. Szczególny nastrój udzielił się licznie zgromadzonej publiczności, która z wielkim wzruszeniem słuchała lirycznych i nastrojowych piosenek Edith Piaf. Piosenkarka przez większość życia walczyła z nałogami.
Trzeba tu dodać, że łączyła ją też wielka miłosć z bokserem Marcelem Cerdanem, który zginął w wypadku lotniczym, co miało ogromny wpływ na dalsze życie śpiewaczki. Głos pani Grażyny Matkowskiej doskonale naśladujacy wielką śpiewaczkę i interpretacja jej piosenek pobudzały do refleksji i zadumy.
Znane piosenki - Padam, Milord i Niczego nie żałuję, były szczególnie nagradzane przez zebranych. Takie imprezy, oby więcej ich było, pozwalają przybyłym oderwać się od codziennych trosk i przeżyć moc pięknych wzruszeń.
Następny koncert odbędzie się 22 czerwca o godz. 18.00

Bohdan Kaczyński

Kurier Powiatowy (Kurier Południowy) nr 42 (171)/2006

Podwójne święto biblioteki

Podwójne święto biblioteki

Biblioteka w Komorowie istnieje już 60 lat. W tym roku obchodzi jeszcze jedną rocznicę - 40-lecie działalności w domu, będącym kiedyś własnością wielkiej pisarki - Marii Dąbrowskiej.

"...Pojechałyśmy z Anną i p. Hanią wedle umowy do owego biuro pośredniczącego w handlu nieruchomościami, a ogłaszającemu się w życiu Warszawy willę w Komorowie, która wydała się nam warta obejrzenia..." - czytamy w Dziennikach Marii Dąbrowskiej, pod datą 17 października 1956 środa. Co ciekawe, pierwsze wrażenia pisarki, dotyczące posiadłości nie wyglądają zachęcająco. Miesiąc później, tak pisze: ...W niedzielę pojechałam z ową panią Jaźwińską do Komorowa. Oglądałam tę willę "superkomfortową". Jest tak dalece nie wykończona, że wydaje mi się bardzo droga (...) Może kiedyś polubię ten domek i ten ogródek, na razie budzi we mnie wstręt, jak i cała ta transakcja (...) Koszmarny dzień kupowania owego Komorowa. Robię to już z zamkniętymi oczyma, byle prędzej...
   Pierwsza wiosna na nowym miejscu, raczej nie poprawiła stosunku Dąbrowskiej do świeżego nabytku:
"...Gdy ogród pozieleniał, okazało się, że nie ma ani jednego interesującego krzewu. Jabłonki nie mają ani jednego kwiatka (...) drzewa owocowe zasadził nieprawdopodobnie gęsto, człowiek bez wyobraźni (...)". Pod datą czerwcową kolejny zapis: "Żadnego poczucia, ze to jest mój własny dom z ogrodem. (...) Czuję się tu szczęśliwa po prostu dlatego, że jestem sama, czego w tej chwili, najbardziej potrzebuję."
   Odczucia Marii Dąbrowskiej powoli ulegały przemianom, a dom przy ulicy Kraszewskiego 3, stał się w efekcie miejscem, gdzie spędziła ostatni okres życia.... Zdaje się, że będę ogromnie wdzięczna Annie za decyzję kupienia tego domu - można przeczytać wreszcie.
   Pisarka z zapałem oddała się urządzaniu wnętrza i pielęgnacji ogrodu. Tu żyła, tu pisała i pracowała, tu przyjmowała gosci... Pod koniec życia, zmęczona i schorowana, czasami ponownie wątpiła w słuszność swojej decyzji zamieszkania z dala od dużego miasta. Nie zmienia to faktu, że jej postać zaszczytnie wpisuje się w historię Komorowa i losy jego mieszkańców. Być może wielu z nich, podobnie jak Jacek Knadel z Urzędu Gminy, pamięta pisarkę, siedzącą przed domem w wiklinowym fotelu. A do wdzięczności, mają powody wszyscy, szczególnie miłośnicy książek. Niewątpiliweie przyczynił się do tego fakt, że Dąbrowska, swoją posiadłosć zapisała na rzecz miejscowej ludności, z przeznaczniem na bibliotekę.
   I właśnie w słoneczną październikową niedzielę, Komorowianie świętowali 40-lecie działalności instytucji, właśnie w tej siedzibie. Gości serdecznie witała Wanda Kłosińska - dyrektor, a wśród obecnych był wójt gminy Roman Lawrence oraz ksiądz Andrzej Perdzyński, proboszcz miejscowej parafii, który poświęcił oddane właśnie do użytku pomieszczenia.
   I tu właśnie należy zaznaczyć, że na swoje urodziny, biblioteka oraz wszyscy czytelnicy otrzymali wspaniały prezent. Otóż, zakończył się niedawno remont budynku, sfinansowany ze środków unijnych i budżetu gminy. Dom został osuszony, ocieplony i zmodernizowany. Pomieszczenia w piwnicach wykorzystano jako miejsce na księgozbiór podręczny oraz stanowiska komputerowe ze stałym łączem. Warto wspomnieć, że komorowska biblioteka, dzięki dużej pomocy finansowej ze strony lokalnych władz, znajduje się na pierwszym miejscu w powiecie pruszkowskim, pod względem oferowanych nowości czytelniczych. Teraz wszyscy z niecierpliwością będą czekać na zagospodarowanie ogrodu, o czym wspomniał Roman Lawrence. Założeniem jest organizowanie tam, w przyszłości, spotkań literackich i innych imprez kulturalnych. Preludium do tych planów była częsć artystyczna podczas niedzielnych obchodów rocznicowych. Na zaimprowizowanej scenie wystąpiła aktorka Teatru Dramatycznego w Warszawie Ewa Telega oraz Małgorzata Komorowska, grająca na harfie.
   Nie zabrakło tradycyjnej lampki szampana i smacznego poczęstunku dla wszystkich.

Anna Tyszko
(Kurier Południowy)

 

Kurier Powiatowy (Kurier Południowy) nr 27 (156)/2006

Komorów znów czyta

Komorów znów czyta

Zakończył się kilkumiesięczny remont Biblioteki w Komorowie.
W czasie wakacji można z niej korzystać trzy razy w tygodniu.

Na odnawianie biblioteki przeznaczono unijne i gminne fundusze. Budynek został osuszony, następnie ocieplono go i otynkowano. Wewnątrz pomalowano ściany i odświeżono podłogi. Pojawiły się również nowe meble. Wyremontowano strych, a także piwnice, gdzie wkrótce rozpocznie działalność czytelnia z pięcioma stanowiskami komputerowymi.
Warto wspomnieć, że dom, w którym obecnie mieści się biblioteka, jest wyjątkowy. Mieszkańcy okolicy doskonale wiedzą, że w willi przy ulicy Kraszewskiego 3, mieszkała znana pisarka Maria Dąbrowska. Tutaj także zmarła. Do dziś jednak jest ona symbolem Komorowa, a okoliczna ludność uważa ją za patronkę. Jej imieniem nazwano jedną z głównych ulic, likalną szkołę oraz właśnie bibliotekę. Historia komorowskiego księgozbioru sięga roku 1935, kiedy to w parterowym domku przy ulicy Parkowej, powstał klub, gdzie zgromadzono blisko tysiąc książek. Po II wojnie światowej, zbiory przeniesione zostały na ulicę Klonową, następnie zaś na Krasińskiego. Obecną siedzibę biblioteki uroczyście otwarto 19 maja 1966 roku. Minęło właśnie 40 lat jej istnienia.

Remont był potrzebny. Bardzo dokładnie odnowiono wnętrza, w których żyła i tworzyła Dąbrowska. W jednym z pokoi czas jakby się zatrzymał. Wciąż stoją tam biurko i fotele pisarki oraz stolik. Są też zdjęcia i akwarele, a nawet autentyczne okulary. Aktualnie kierownikiem biblioteki jest Wanda Kłosińska, której wkład i zaangażowanie w prace remontowe były ogromne. Miejscowi czytelnicy nie kryją radości, że znów mają dostęp do książek. Warto zaznaczyć, że biblioteki na terenie gminy Michałowice, prowadzą zdecydowanie wśród placówek powiatowych, jeżeli chodzi o ilość udostępnianych nowości. Średnio zakupuje się ponad 100 pozycji miesięcznie.

Budynek jest już całkiem odnowiony, a w najbliższych planach przewidywane jest uporządkowanie ogrodu i zmiana ogrodzenia.

Uroczyste otwarcie biblioteki im. Marii Dąbrowskiej nastąpi na przełomie września i października bieżącego roku.

Anna Tyszko