Informujemy, że ze względów architektonicznych budynek biblioteki jest niedostępny dla osób niepełnosprawnych Deklaracja dostępności
25.06.2024 09:00

Recenzja Stanisława Szałapaka

11
Nadesłana mailem recenzja 96. Książki Henryka Piecucha.
Recenzja zamieszczona bez skrótów i poprawek.

Otruć, spalić, oblać kwasem. Stanisław J. Szałapak

Henryk Piecuch: Proces. Kłamstwa, mity, dezinformacje i konfabulacje. Agencja Wydawnicza CB, Warszawa 2023 r. – Tę książkę trzeba przedstawić w kontekście twórczości H. Piecucha; pisarza, reportażysty i dziennikarza. „Proces…” jest 96 książką, chyba najcieńszą, Piecucha – niektóre osiągały nakład po 200 tys. egzemplarzy.

Autor specjalizuje się w ukazywaniu mechanizmów funkcjonowania służb specjalnych. Demaskuje te mechanizmy: przedstawiając tajne dokumenty, do których udało mu się dotrzeć „swoimi sposobami”, a także prowadząc rozmowy, dyskusje (w tym „długie nocne Polaków rozmowy”) –ze świadkami i twórcami współczesnej historii Polski i Świata.

To on odkrył sprawę Ludwika Kalksteina, który wydał Niemcom dowódcę AK gen. Stefana Roweckiego „Grota” i pisał o tej sprawie na łamach tygodnika „Granica”, ale temat rozsławił, wtedy już znany przyjaciel Piecucha – Krzysztof Kąkolewski. Henryk Piecuch, grzebiąc w dokumentach ujawnił też tają akcję pod kryptonimem „Cezary”. To była prowokacja Urzędu Bezpieczeństwa, który stworzył fikcyjną V Komendę Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.  UB przejęło ogromne środki finansowe, przekazywane z Zachodu  na działalność WiN.

Dokumenty o V Komendzie WiN Henryk Piecuch udostępnił Januszowi Kurtyce (redaktorowi naczelnemu „Zeszytów Historycznych WiN-u”, a następnie prezesowi IPN, który zginął w katastrofie smoleńskiej).

* * *

Henryk Piecuch używa różnorodnych: form literackich i dziennikarskich oraz narzędzi badawczych – metodyki historyka, by dotrzeć w głąb tematu. Punktem wyjścia przeważnie jest memuar.

* * *

Jako korespondent pisma Wojsk Ochrony Pogranicza „Granica” często odwiedzał leżącą na końcu świata wieś Platerówkę. Poznawał siermiężne życie Plateranek w Platerówce. Brał udział w I i II Zlocie Plateranek. Podczas II Zlotu zrobił wiele notatek, m.in. z rozmowy z żołnierką 1. SBK, która zaskoczyła go ostrością swojej wypowiedzi.  Były to ciężkie, gorzkie żołnierskie słowa o jej życiu w 1. SBK im. E. Plater.

Reporterski zeszyt z tą wypowiedzią Piecuch odłożył na półkę. W ówczesnych warunkach politycznych nie mógł zacytować tak dosadnych słów kombatantki.

(Tu wyjaśnienie dla czytelników książki H. Piecucha: są warszawianki, warszawiacy, poznanianki i plateranki, czyli mieszkanki danej miejscowości, pisane od małej litery. Są też Platerówki – żołnierki 1. Samodzielnego Batalionu Kobiet im. Emilii Plater).

* * *

W 1996 r. ukazała się książka Henryka Piecucha pt. „Akcje specjalne”. Autor zacytował w niej kontrowersyjną, ale na pewno prawdziwą wypowiedź owej plateranki poznanej w czasie II Zlotu. Było to pół strony zapisu oraz 1,5 strony komentarza do tej wypowiedzi. I… I Henryk Piecuch został przepuszczony przez sądowo-rządowo-medialną maszynkę do mielenia mięsa. Rozprawa trwała pięć lat.

Sąd nie dopuścił do głosu Krzysztofa Kąkolewskiego oraz Janusza Kurtyki. Odrzucał wiele dokumentów, w tym pisemnej wypowiedzi światka rozmowy przeprowadzonej przez Piecucha w czasie II Zlotu 1. SBK ze swoją relantką. Sąd ze świadka po prostu „zrobił wariata”. Ten świadek – Henryk Malinowski, były kierownik Ośrodka Zdrowia w Pisarzowicach (blisko Platerówki) leżał po zawale serca i udarze mózgu w szpitalu neurologicznym w Bolesławcu i wrotce zmarł. Malinowski był wcześniej znajomym informatorki autora „Akcji specjalnych”, która u niego się leczyła. Przed śmiercią opisał w liście rozmowę Piecucha z żołnierka 1. SBK.. Nie pomagały tłumaczenia H. Piecucha jak było. Nie pomagały przekonywania, iż kobieta zgwałcona czy molestowana nie jest prostytutką!, a ofiarą brutalnej przemocy.

Zapadł wyrok. Dotkliwy.

* * *

Wróćmy do wcześniejszych czasów w życiu Henryka Piecucha. Po bezdrożach Gór Izerskich młody oficer przemieszczał się konno i na nartach. Był zawodnikiem pięcioboju nowoczesnego, jeszcze jako uczeń szkoły średniej, w wieku 16 lat trafił do kadru olimpijskiej. Przez dziesięciolecia był alpinistą; prezesem Sudeckiego Klubu Wysokogórskiego, zdobył wiele szczytów w różnych górach. Szkolił komandosów w wspinaczce wysokogórskiej.

W wiele swoich umiejętności wyposażył stworzoną przez siebie postać – porucznika Andrzeja Górala, polskiego Jamesa Bonda. Jednak co innego fikcja literacka, a co innego rzeczywistość, rzeczywistość, w której funkcjonuje się na co dzień.

Kiedy trwał proces przeciwko pułkownikowi autor Akcji specjalnych umówił się na spotkanie z nieznajomym obiecującym mu rewelacyjne materiały dotyczące służb specjalnych. Po wypiciu kawy (jak przypuszczali znawcy tematu zaprawionej najprawdopodobniej wywarem z korzenia tojadu mordownika) H. Piecuch dostał zawału serca, przeżył śmierć kliniczną a potem operację na otwartym sercu. Następnie został oblany kwasem; na szczęście płyn spowodował tylko niewielkie ramki na nogach, które długo nie chciały się goić. Kiedy przechodził przez park w Warszawie, nieznany mężczyzna uderzył go twardym przedmiotem w głowę, chyba tzw. pończochą, używaną w porachunkach mafijnych. Spowodowało to konieczność trepanacji czaszki i wymagało kilkuletniej rehabilitacji.

Piecuch mieszkał na 12 piętrze w 16-piętrowym bloku na warszawskim Ursynowie. Dokumenty do swoich książek gromadził w pomieszczeniu po nieczynnym zsypie na śmieci. W pomieszczeniu tym wybuchały aż cztery pożary, jakoś tak nieudolnie gaszone przez straż pożarną, a piąty w piwnicy, do której pisarz przeniósł resztki dokumentów. Pożary ustały, gdy wyprowadził się z Ursynowa.

Był też strzelec, na szczęście nie-wyborowy, który strzelił nie w balkon, na którym przesiadywał Piecuch, ale piętro niżej itp., itd..

* * *

Właśnie ukazała się książka, w której pułkownik Piecuch opisuje swój proces i powyższe wydarzenia. Jest ona odpowiedzią na opublikowaną w Wydawnictwie Poznańskim skandalicznie nierzetelną książkę Olgi Wiechnik: Platerówki? Boże broń!... „Dzieło” Wiechnik podobno ma dotyczyć 1. SBK im. E. Plater, ale obszerna część książki poświęcona jest autorowi Akcji specjalnych. Czego o nim tam nie ma? Nie ma prawdy!

Być może O. Wiechnik była zbyt leniwa aby dowiedzieć się o pisarstwie Piecucha czegoś konkretnego, czegoś prawdziwego? Autorka Platerówki… nie zna twórczości Piecucha, a pisząc o nim poszła na daleko idące skróty. Być może zasugerowała się plotkami, tezami zmanipulowanego procesu i wypowiedziami osób, które autora Tajnej historii Polski bardzo nie lubią, bo się boją, że ujawni ich niecne czyny z nieodległej przeszłości. Być może…

A przecież wystarczyło kliknąć w klawiaturę komputera i wyszukać co się pisze o H. Piecuchu, np. na portalu „Tanie książki” by przeczytać: „Poznaj wciągające książki polityczno-społeczne autorstwa Henryka Piecucha - pisarza, dziennikarza i znawcy działalności służb specjalnych. Odkryj tajemnice państwowe, które zmienią twoje postrzeganie historii najnowszej. Henryk Piecuch (ur. 1939) swoją karierę rozpoczynał w Wojskach Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej. Na przestrzeni lat opublikował wiele artykułów (często pod pseudonimem) w najważniejszych polskich czasopismach opiniotwórczych. Był też wykładowcą akademickim. Piecuch jest ceniony przede wszystkim za odwagę, szerokie spojrzenie i dosadny język. Jego zainteresowania skupiają się wokół tematów wojskowych. W swoich książkach stara się docierać do faktów, ujawnia tajne informacje, przeprowadza wywiady i bezkompromisowo opisuje prawdę. Tym podejściem zyskał sympatię i zaufanie czytelników oraz uznanie historyków i znawców stosunków międzynarodowych. Publikacje Piecucha dotyczą niedalekiej przeszłości w historii najnowszej, dlatego nadal są ważnym głosem w sporach społeczno-politycznych. Poznaj tytuły, które poruszyły opinię publiczną. Niektóre popularne książki Henryka Piecucha to m.in.: „Rendez-vous z generałem Petelickim”, „Tajne sejfy Bieruta i Bermana”, „Tajna Historia Polski. Krucjata generałów”, „Wałęsa i Kryptonim 'Bolek'. Operacja tajnych służb” czy „Tajna historia Polski. Requiem dla generała”. Wiele z nich wywołało gorące dyskusje wśród badaczy i historyków, gdyż zweryfikowało obiegowe, często nieprawdziwe informacje na tematy polityczne w Polsce lub ujawniło zupełnie nowe, dotychczas tajne wiadomości”. Aby nie być posądzonym o krypto reklamę, nadmienię, że niepodpisany autor tego tekstu nie jest znany ani mnie, ani Piecuchowi.

***

W swojej najnowszej pracy Henryk Piecuch popełnił swojego rodzaju reportaż wcieleniowy, z podróży do krainy hejtu. W trakcie lektury „Procesu…” nasuwa się wniosek, że te wydarzenia sprzed ćwierć wieku są podobne do tego, co spotyka od dłuższego czasu od „rodaków patriotów” naszą noblistkę Olgę Tokarczuk, a od niedawna reżyserkę Agnieszkę Holland.

Prawda jest niewygodna. W starożytnej Grecji posłańca, który przyniósł złą wiadomość – zabijano.  „Proces…” Piecucha jednak w mniejszym stopniu jest książką autobiograficzną, ale przede wszystkim książką, która przedstawia fakty historyczne, demaskuje wydarzenia historyczne za pomocą artystycznych środków literackich oraz reporterskich, reportera, który odkrywa niewygodne dla niektórych środowisk fakty. W tym przypadku powstanie Polski ludowej.

* * *

Czytajmy uważnie tę rozmigotaną intelektualnie książkę Henryka Piecucha, książkę zawierającą, prócz artystycznych warstw literackich, wnikliwe analizy historycznie i politologiczne.

Stanisław J. Szałapak

 

Minibibliografia:

Andrzej Zasieczny: Polowanie na pułkownika. Sprawa VI K 394/96. Fakty i mity o 1. Samodzielnym Batalionie Kobiecym im. E. Plaater. Agencja Wydawnicza CB, Warszawa 2010 r.

Marek Sokołowski „Dzieje SBK w świetle dokumentów. Praca magisterska. Warszawa 2006 r.

Olga Wiechnik: Platerówki? Boże broń!..., Poznań 2023 r.

Rzeczpospolita babska – polski czarno-biały film fabularny, 1969 r., reżyseria Hieronim Przybył, scenariusz Hieronim Przybył i Stanisława Drzewiecka.